14.07.2009 - Wtorek


Wstałem rano przed 8 oczywiście z racji tego, że bardzo nie lubie latać w zasadzie nawet sam nie wiem dlaczego tak bardzo tego nie lubie w sumie to nic strasznego ale po prostu nie lubie i już jest to jedyny środek lokomocji w którym czuję się nie pewnie. Nie to, że mam jakieś leki czy się boję bo w zasadzie nie ma czego, ale czuje się nie pewnie. Najbardziej z tego wszystkiego nie lubie startów, lądowanie to nie problem, ale start wydaje mi się co najmniej dziwaczny. Może gdybym był małym dzieckiem to bym lubiał, bo w zasadzie taki start to jak karuzela w lunaparku. Z racji tego, że miałem odbyć podwójny lot miałem problemy z spaniem doadtkowo jeszcze nie moje łóżko w tym pomogło. Wyspałem się kiepsko a rano nawet nie miałem ochoty na śniadanko. Jakoś doszedłem do siebie pozbierałem się w sobie i udaliśmy się na lotnisko. Brat mnie zawiózł. Na lotnisku zamieszanie na całego jak to na lotnisku ludzi dużo. Wszyscy chcieli gdzieś lecieć jakby to w domu nie mogli siedzieć. Kolejka strasznie długa a okienek odprawowych całkiem mało. Stałem w kolejce po jakimś czasie zjawił się Wojtek z swoim bagażem. Miał ruska, bazarowa torbę na sakwy i karton z rowerem. Ja miałem jeden worek w zasadzie worko torbę prosto z jakiejś armi a do tego przyczepiona moja mata do spania no i wszystko wsadzone do wroka na śmieci z racji tego, że w kolejnych liniach lotniczych wykupiłem tylko jedną sztukę bagażu. Odstałem swoję pani zwarzyła mój bagaż no i chwila prawdy. Wyświetliło się 21,6kg, ale bez najmniejszego problemu przeszło. Tyle tylko, że musiałem zanieść mój bagaż do luku do bagazów niewymiarowych. Udałem się tam zgodnie z poleceniem. Pan prześwietlił zapytał czy nie mam gazu, benzyny i innych cudów i bagaż pojechał. Jako bagaż podręczny miałem jedną sakwę. Trochę to potrwało, ale Wojtek też się doczekał tyle, że musiał jeszcze dokonać opłaty za rower. Też musiał zanieść rower do prześwietlenia, ale przeszło oczywiście też miał nadmiar, ale nie było najmniejszego problemu. Odprawa bagażu podręcznego bez najmniejszych problemów. Nawet moje buty spd nie zapiszczały w sakwie moje jedzonko oraz inne rzeczy przeszły bez najmniejszego problemu. Jeszcze chwila i moment, którego tak bardzo nie lubie. Oczywiście przed startem wcinam zawsze tabletki dla dzieci na chorobę lokomocyjną nie wiem czy one w czymś pomagają czy działają tylko na podswiadomość tak czy inaczej nawet jeśli nie dają nic ani nie działają to są same w sobie smaczne. Udało się start szybko i sprawnie z tym, że mały samolot ze śmigłami całkiem głośny. Mnie przypadło siedzieć przy drzwiach ewakuacyjnych. Przypuszczam, że w razie awarii i tak do niczego by się nie przydały, ale najważniejsze w tym wszystkim było to, że miałem dużo miejsca na nogi. W takim samolocie jak to samolocie normalnych linii lotniczych dawali kanapki no i jakieś napoje no i przede wszystkim było nudno jak to w każdym samolocie nie tylko normalnych linii. No chyba, że ktoś lubi to może mu nie jest nudno. Miałem książke to sobie poczytałem. Po jakimś czasie lądowanie w rydze. Lotnisko małe i bez szału a nawet do szału to mu daleko było. Dotarliśmy tam ok. 14 czy jakoś tak. Kolejny samolot o 0:30. Więc troche czasu było. Ja na czarną godzinę zostawiłem sobie kanapkę z samolotu. Więc nic nam nie pozostało tylko zasiąść i czekać na kolejny samolot. Ceny na lotniku takie, że masakra i do tego waluta dziwna. Więc nic sobie nie kupiłem. Jakoś się udało doczekać do wieczora. Troche pochodziłem, trochę poczytałem i się udało. W między czasie trzeba było coś zrobic z 1,6kg nadmiaru więc część zjadłem a część dałem wojtkowi do torby część poprzekładałem do mojej sakwy. Udało się bez wiekszych problemów. Nawet nie musiałem zakładać nowego worka na moją super wojskową torbe bo ten stary miał się niczego sobie trochę się podziurawił, ale to zalepiłem dziury taśmą i było. Przy odprawie bagażu pani tylko tak popatrzyła zapytała co tam mam i bez problemu. A żeby nie było tak łatwo podczas odprawy bagażu podręcznego i siebie samego przyczepili się do mojej nutelli w sakwie była 0,5 czy jakaś taka średnia, ale okazało się że traktują ją jako płyny i chcieli ją zarekwirować pewnie mieli ochote na pyszną czekoladowo słodką nutelle z polski, ale się uparłem powiedziałem, że wyprawa rowerowa itp. Itp. No i pozwolili mi warunkowo ją zabrać. Uff bo kto to widział rowerzysta na wyprawie bez czekoladki??? Zbrodnia. Przed startem standardowo cukieraski. No i w drogę w powietrzę w stronę armenii. Tym razem samolot był bardziej normalny bardziej duży, ale tak samo nudny jak ten poprzedni a do tego zdecydowanie za ciasny, ale na szczeście siedziałem sam więc miałem 3 miejsca dla siebie więc jakoś się zmieściłem z swoimi nogami. Udało się przetrwać ten długi i cięzki dzień dwa stary dwa mega nudne loty. Długie czekanie na lotnisku, ale dałem radę. W zasadzie źle nie było, ale latania i tak nie polubiłem. Im więcej tych startów tym bardziej tego nie lubię.

Dystans: 0km
Czas jazdy: 0h
Prędkość średnia: 0km/h
Max speed: 0km/h


back --->