21.07.2007 - Sobota

W nocy znów była burza tylko, że tym razem blisko i do tego bardzo mocno wiało. Jak na złość do namiotu nawlatywało masę komarów. W nocy musiałem z nimi stoczyć walkę, ale i tak mnie pożarły. Nie do końca się wyspałem, ale na szczęście o poranku dostałem pyszną kawę od starszej pani – tego właśnie było mi trzeba. Udało mi się wystartować ok. 940. Zakupiłem świeżą żywność, niestety w SPAR były tylko jakieś dziwne chleby (jeszcze nieupieczone).Musiałem udać się do kolejnego marketu. Tam jakiś facet zainteresował się moimi sakwami – stwierdził, że nigdy nie widział takich fajnych (w końcu polskie CROSSO). Kupiłem chleb i dżem tym razem 0,5kg czyli całkiem mały.



Drzewo

W Altmunster miałem problemy z znalezieniem właściwej drogi a do tego masa turystów nie było kogo zapytać, ale jakoś się udało. Trzeba było się przedostać z jednego jeziora do drugiego przez górę (z Altmunster do Seefeld). Nie było najgorzej, mało ruchliwa droga z tym, że znów straszny upał. Zrobiłem sobie postój na ławce pora coś przekąsić. Miałem widok na Traunsee. Bardzo malowniczo położone wioski nad jeziorami. Bardzo fajna droga przez las, do tego sporo jezior oraz szlaków turystycznych. Warto się tam wybrać. Warto było się trochę pomęczyć – bo z góry widoki były rewelacyjne a do tego w nagrodę za trudy długi zjazd prosto do Seefeld. Niesamowicie czysta woda. Dwóch młodych chłopców stało na brzegu i łowiło ryby - ciekawy widok. Teraz jechałem po płaskim wzdłuż jezior, piękne widoki z tym ze sporo turystów, wczasowiczów oraz nurków nie ma się co dziwić w taką pogodę. Sam też postanowiłem się zatrzymać i wejść do wody, ale skończyło się tylko na moczeniu nóg mimo strasznego upału woda była strasznie zimna.



Młodzi wędkarze nad Attersee

Po chwili odpoczynku trzeba było ruszać w stroną Salzburga. Było jeszcze za wcześnie na szukanie noclegu, ale już dość późno. Gdy wjechałem do miasta powoli zachodziło już słońce więc nie miałem zbyt dużo czasu na zwiedzanie miasta (gdy jest ciemno trudniej znaleźć dobre miejsce na nocleg, ale nie jest to niemożliwe). W Salzburgu lekko pobłądziłem i straciłem trochę czasu. Nie byłem zachwycony tym co zobaczyłem, na mnie te miasto nie wywarło specjalnego wrażenia. Szczególnie, że wcześniej upajałem się o wiele lepszymi widokami – jeziora, góry oraz wiele innych. Z miasta udało mi się wyjechać przed zmrokiem. Znalazłem nocleg na farmie kilka km dalej za pierwszym razem.Wieczorem w okolicy był jakiś głośny festyn z sztucznymi ogniami. Początkowo z namiotu było słychać tylko głośne wystrzały dopiero gdzie wychyliłem głowę przez okienko zobaczyłem, że to sztuczne ognie a nie żaden nalot kosmitów czy bombardowanie.

Dystans: 104km
Czas jazdy: 6.08h
Prędkość średnia: 17.1km/h
Max speed: 58.8km/h
<--- back --->