08.08.2007 - Środa

O poranku kawa i start o 10:00. Ledwo ruszyłem i zaczęło padać i to całkiem mocno. Więc na najbliższym przystanku się zatrzymałem i ubrałem swój nieprzemakalny strój. Trochę popadało i przestało, ale i tak jechało się strasznie źle. Może to tylko ja miałem takiego pecha, ale te boczne drogi w ogolę nie były oznakowane (to nawet w Polsce jest lepiej a u nas oznakowania też nie są najlepsze). Strasznie dziwne, ale może wszyscy jeżdżą autostradami i nikt nie pomyślał, że ktoś może chcieć jechać przez te wsi. Więc niestety jechałem w miarę głównymi i ruchliwymi drogami w kierunku Antwerpii. Niby miało być blisko a jadę i jadę i dojechać nie umie. A przed miastem pełno jakichś ekskluzywnych sklepów salonów samochodowych i innych takich. Zanim dojechałem do miasta zrobiło się już dość późno a ja miałem już sporo przejechanych km. Stwierdziłem, że rozsądniej będzie znaleźć nocleg przed miastem niż za. Udało się za drugim razem. U miłego młodego pana, który dostał dom po rodzicach i go remontuje. Umiał bardzo dobrze po angielsku. Rozbiłem namiot za domem. Wieczorem skorzystałem z prysznica. Dostałem ostatnie piwo jakie posiadał właściciel domu.

Dystans: 112km
Czas jazdy: 6.44h
Prędkość średnia: 17.4km/h
Max speed: 29.4km/h
<--- back --->