30.07.2007 - Poniedziałek

W nocy lało choby głupie, albo i gorzej. Dodatkowo podłoże było dość nie równe i nie spało się najlepiej. Wystartowałem ok. 9:35. Rano było jakoś dość chłodno, ale w sumie co się dziwić po całonocnej ulewie. Zjazd w kierunku Zug, następnie kawałek w kierunku Cham ścieżką rowerową (ta na szczęście była dobra i równa). Tam postanowiłem nad jeziorem zjeść sobie śniadanie czyli kaszka, bo co by innego. Od samego rana nie czułem się do końca idealnie. Po za tym podczas postoju nad jeziorem strasznie wymarzłem. Od rana jechałem w rękawiczkach. Cały czas od jeziora wiał zimny wiatr od jeziora. Gdy tak jechałem od jakiegoś czasu było słychać było słychać helikopter nie wiedziałem co to znów za zdarzenie czy jakiś wypadek czy co? Gdy podjechałem bliżej okazało się, że ktoś sobie buduje dom na górce i helikopter ten był zamiast dźwigu przenosił okna i inne podła z ciężarówki na górkę. Widocznie w Szwajcarii jest to dość popularne bo specjalne firma, która się tym zajmuje (kawałek dalej stało auto z specjalnymi linami, hakami i innymi takimi). W tej okolicy to chyba nowość bo wywołało to niezła sensacje zleciało się pełno ludzi, robili zdjęcia i obserwowali całe zdarzenie (ja oczywiście tez zrobiłem kilka zdjęć i pojechałem dalej).



Stary drewniany most - Lucerna

Wreszcie dotarłem do Lucerny jakoś przez cały czas chciałem zobaczyć te miasto i ten słynny drewniany most, ale szczerze powiedziawszy jakoś nie byłem zachwycony a nawet rozczarowany. Po za tym mostem to jakoś nic ciekawego tam nie było, no chyba ze coś przegapiłem dodatkowo jakoś masa turystów. Zrobiłem kilka zdjęć zobaczyłem co miałem zobaczyć i pojechałem dalej. Tego dnia zdecydowanie nie byłem w najlepszej formie. Więc po jakimś czasie ogarnęła mnie jakaś słabość stwierdziłem, że tak być nie może i zrobiłem sobie drzemkę na ławce pod drzewem. A kilka km dalej postanowiłem, że poszukam noclegu mimo, że nie było jeszcze strasznie późno, ale zbliżałem się do dość sporej przełęczy. Udało się za drugim razem w Giswil. U takiego dziadka który umiał tylko po niemiecku, ale zgodził się bez zastanowienia. Był chyba jakimś mechanikiem bo na jego podwórku leżało pełno gratów i jakichś różnych części. Dodatkowo widać, że lubił piwo. W Studzience na podwórku chłodziło się kilka butelek z piwem. W łazience miał jeszcze sporo innych nawet polskiego żywca, jakieś tureckie oraz inne piwa. Tego wieczora czułem się naprawdę źle więc nie jadłem za dużo i postanowiłem zażyć moje tabletki na przeziębienie i do tego podwójna dawkę. Zjadłem co miałem zjeść i poszedłem spać.



Helikopter, który zastępował dźwig – Szwajcaria

Dystans: 85km
Czas jazdy: 5.09h
Prędkość średnia: 16.7km/h
Max speed: 38.4km/h
<--- back --->