28.07.2007 - Sobota

Noc w łóżku była niezwykle miła, ale niestety trzeba było wstawać. W domku było na tyle gniazdek, że naładowałem wszystkie możliwe urządzenia i baterie. Zjadłem kaszkę, spakowałem się zamknąłem dom klucze zostawiłem na belce nad drzwiami i w drogę start ok. 9. Na moje nieszczęście nadal tą kamienistą ścieżką rowerową. Tego dnia miałem pecha i po przejechaniu ok. 500m stało się po najechaniu na jakiś wielki kamień złapałem gumę, ale szybko to opanowałem i w drogę nadal w dół rzeki. Na szczęście dość szybko odnalazłem normalna równa asfaltowa drogę i zrezygnowałem na dobre z jeżdżenia ścieżkami rowerowymi (są one fajne, ale nie na takie obciążenie). Udało mi się znaleźć jakiś sklep zrobiłem zakupy: chleb i o dziwo mleko 3,8%.




W oddali Lichtenstein

Tego dnia miałem przyjemność jechania w dół rzeki Rem i w miarę po płaskim (w końcu poprzedniego było ciągle pod górę niby fajnie, ale jednak nie do końca). Niestety pogoda nie była najlepsza, od rana na niebie chmury, cały czas miało się na deszcz. Trochę zmieniłem trasę i jechałem w Lichtensteinu. Stwierdziłem, że skoro jestem tak blisko to zobaczę co to za wielkie państwo. Okazało się, że totalnie nic tam nie ma. W Vaduz w centrum stoi ratusz i poczta, a tak po za tym miasto jak miasto mnie ono na pewno nie zachwyciło, ale może się nie znam. Spotkałem tam rowerzystę z Francji, który robił podobną trasę jak ja tylko w drugą stronę i dość mocno rozbudowaną (miał znacznie więcej czasu), miał mapy i trasę układał na bieżąco. Z Vaduz znów do Szwajcarii. Pod koniec dnia dość spory podjazd, ale nie było źle. Powoli zachodziło słońce więc trzeba było znaleźć jakiś nocleg. Postanowiłem szukać w Alt - St. Johann okazało się, że jest to mieścina nastawiona na turystów, ale jakoś się udało za trzecim razem. Tego wieczora był silny wiatr. Zostałem zaproszony na kolacje ciepłe mleko i okazało się gospodarze też jeżdżą na rowerach a ich córka startowała w zawodach (o ile dobrze zrozumiałem bo rozmowa była po niemiecku i angielsku takie dwa w jednym). Gospodarz pokazał mi mapy tras rowerowych w Szwajcarii. Przed snem wypiłem jeszcze piwo.




Obozowisko za garażem

Dystans: 80km
Czas jazdy: 5.34h
Prędkość średnia: 15km/h
Max speed: 40km/h
<--- back --->